2/14/2020

Nagrobek wróbla


   Leżał pod drzewem
   okryty szarym płaszczem cienia
   Tylko szmaragdowe pasma traw znały jego historię
   Nisko pochylone
   szeptały między sobą żałobne słowa modlitw
   A wiatr spokojnie tańczył nad jego głową

   Że nie był płomiennym feniksem o złotych piórach
   Że nie miał talentu słowika
   Ani dostojnej postawy pawia
   Nikt nie żałował

   Został po nim mały nagrobek
   Przysypany ziemią i kamieniami
   Dwa zwiędłe kwiatki nieszczęśliwie skulone
   I jeszcze krótkie wspomnienie blasku słońca
   skrzydeł wznoszących się do nieba

   Można było jeszcze poczuć wiatr
   dotknąć złudzenia skrawkiem świadomości
   Ale zarówno słońce jak i skrzydła fałszywie kłamały
   Wolność gdzieś zginęła
   W napływie czarnego końca

   I nikt nie zapamięta nazw upadłych ptaków
   A czarne wrony szybujące nad drzewami nie będą wiedzieć
   Że gdzieś tu samotny wróbel po raz ostatni wzniósł się do lotu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz