1/24/2020

Życie


   Życie wiruje
   jak parasol dmuchawca
   wywraca spód na wierzch 
   staje na głowie
   czasem poddane wojskowemu drylowi
   staje na baczność
   stopniowo traci formę
    i kształt w przestrzeni
   poddane czasom i grawitacji
   zmienia powłoki jak pościel
   opada jak grzebień skazanego na śmierć koguta
   i pęka jak bańka mydlana
   zostawiając mokrą kałużę
   ślad obecności i przymierza
   pomost dnia wczorajszego  i
   obietnicy jutra
   


    Kiedy zamkniesz oczy
    ujrzysz nowy świat
   gościnne domy zaproszą otwartymi drzwiami
    miłe staruszki skuszą cukierkami
    grzeczne dziewczynki skoczą  na jednej nodze
    przyjazne psy zasną przy drodze
    samotni starcy spoczną na ławeczkach
    spracowani robotnicy na moment przystaną
   
    taki zaczarowany świat widzisz pod powiekami
    i każdego poranka znika wraz z pierwszym pianiem koguta
     A nowy poranek

   skuje lodem ptaki drzewa
    
    zamknie drzwi na głucho
    podetnie skrzydła ptakom
    rozwiąże języki plugawym staruchom
    zatruje studnie
    upije się  wódką
    utopi szczenięta
    weźmie sznur
    rzuci kamieniem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz